sobota, 13 września 2014

Przedsmak życia studenckiego

W środę z wielkimi, ciężkimi walizami pojawiliśmy się w naszym nowym mieszkaniu we Wrocku. Odebraliśmy klucze, wpłaciliśmy pieniądze i podpisaliśmy umowę. Mimo wyciekającej z ubikacji wody i dziwnie luźnych gniazdek, jesteśmy zadowoleni. Mieszkanie jak marzenie.
W ciągu tych 4 dni robiliśmy z chłopakami niewiele. Same dojazdy i zakupy zajmowały połowę naszego czasu. Zazwyczaj nasz dzień wyglądał tak: wstaliśmy, zrobiliśmy nasze burżuazyjne śniadanie, przy stole cisnęliśmy w karcianą wojnę, sprzątaliśmy, graliśmy w Burnouta, szliśmy na zakupy, robiliśmy obiad, oglądaliśmy film, wypijaliśmy piwo i... do spania. Niby nic, a jednak kilka przygód i ciekawych zdarzeń uczyniło nasz czas cudowniejszym!

Żarcie musi być! 
1. Leczo mamy z pierwszego dnia - moc litrowych słoików. 2. Popcorn, piwo i Batman w pierwszą noc 3. Pierwszy obiad robiony przez Naffa w nowym domu - gulasz warzywny. 4. Sałatkowa przystawka w japońskiej restauracji 5. Sushi, które sprezentował mi przed urodzinami Aruś 6. Burżuazja baluje - gotowane parówki i omlet na śniadanie 7. Mój pierwszy w życiu rosół, który zdaniem chłopaków - smakował jak kebab! 8. Pizza z parówkami. 9. Ziemnioki w oleju (potocznie zwane: nieudanymi frytkami) i mięso.

Jak widać z głodu nie umarliśmy. Póki Krawiec nie ma jeszcze pracy, a ja i Aruś nie uczęszczamy na wykłady, możemy poszaleć z jedzeniem. Nie, to nie to samo co u mamy, ale lata praktyki dużo dają!
Jedyne, co nie dopisywało nam we Wrocku to pogoda. Cały czas lało. Mieliśmy tylko jedną, malutką parasolkę pod którą chodziliśmy w trójkę ściśnięci. Trzymałam pod ramię i Arusia i Krawca. Miny ludzi - bezcenne. Kilka osób się uśmiechało, kilka patrzyło na nas tak, jakbyśmy byli w seksualnym trójkącie i pokazywali to całemu światu. Reakcje są różne.
Podczas zakupów przeżyłam też ciekawe spotkanie. Obok mnie przechodziła Marta z bloga <<klik>>. Nie poznałam jej! Długo mi zajęło, zanim skojarzyłam kto przede mną stoi i dlaczego zna moje imię, ale w końcu mój zaspany umysł zaczął pracować na wyższych obrotach. Uwielbiam takie zbiegi okoliczności! Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy! Dziękuję za krótką rozmowę <3.

W przerwie na reklamy - epicki słoik z kasą na dziwki. Taki kiepski, studencki żarcik. Tak naprawdę to na nasze wspólne wydatki!

Zdecydowanie najlepszy ze wszystkich dni był piątek. Przyjechała do nas Gosia z Darkiem oraz Niku. Ludzie chyba mieli nas dosyć za każdym razem, gdy wsiadaliśmy do autobusu. Człowiek o pseudonimie "stężenie pośmiertne", człowieki (celowo) kciuki, mokre parówy, "jestem hydraulikiem", wielki talerz kanapek, podróż do Hali Stulecia, gdzie złapała nas ulewa, tak więc i szybki, szalony powrót, dzikie piosenki i wesołe śmiechy - nie mogło być lepiej!

Jedyne normalne zdjęcie, które zrobił nam Krawiec. Naff i Niku.

Zdążyłam już poczuć przedsmak życia studenckiego. Do tej pory nie wierzyłam, że mogą to być jedne z piękniejszych lat w życiu człowieka, ale... tak chyba rzeczywiście jest! Owszem, będę tęsknić za rodzicami - po czterech dniach musiałam ich wytulić, tak bardzo się stęskniłam - nie będę zbyt często jadała cudownych obiadków mamy, a moje życie będzie pędzić jak szalone, bo życie w dużym mieście płynie szybko, ale... sama świadomość tego, że mieszkam ze znajomymi, moim chłopakiem, że mogę robić co chcę, sama gotuję i jestem w cudownym Wrocławiu o którym marzyłam - jest piękna. Nigdy nie lubiłam mojej małej miejscowości. Gniłam tu, nie rozwijałam się, byłam ograniczana. Móc się stąd uwolnić to prawdziwa radość, ale i wyzwanie, a Naff wyzwania lubi!
Do Wrocławia ostatecznie przeprowadzamy się 25 września. Nie mogę się doczekać!

10 komentarzy:

  1. Kasa na dziwki^^ haha ;-)
    Powodzenia w nowym miejscu ;-)
    Pozdrawiam ;*

    Miśka
    miska-grabowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasa na dziwki XD padłam. no i good życie jest piękne ! <3 trzea z niego korzystać póki jest się młodym i sprawnym :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że i moje życie studenckie będzie takie kolorowe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wyobrazasz sobie jak ci zazdroszczę. Studenckie zycie to jedna z rzeczy o ktorych maze!
    Świetnie sobie radzisz jako kucharka. I w ogóle zzazdroszczę ci ze nie mieszkasz tam z nie znajomymi tylko z najbliższymi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasa na dziwki hahahaha jak Was kiedyś odwiedzę to się dorzucę! :D
    Strasznie Wam zazdroszczę, ale..może moje zycie studenckie za te 3 lata też będzie takie fajne,oby ;>
    Dużo pysznego jedzenia! Mogę tam zamieszkać! Hm..Rosołu nie lubię, ale taki smakujący jak kebab....czemu nie ;>
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, mam nadzieję, że Wasze studenckie życie będzie dobre! Lol, rosół smakuje jak kebab... hm, ciekawe! Pizza z parówkami ♥ naucz mnie robić omlet ;w; omo, sushi! Aruś jest kochany D: Mam nadzieję, że będzie już coraz lepiej i byle do przodu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle pysznego jedzonka *.* Uwielbiam sushi ♥
    Zazdroszczę Ci takiego studenckiego życia :D To musi być cudowne uczucie mieszkać w takim wielki mieście wraz z przyjaciółmi.
    Powodzenia! :D

    Zapraszam: http://ciciaq.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww te jedzonko, zapewniam, że normalni studenci tak burżuazyjnie nie jedzą, haha xD

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za komentarze <3! Na pewno się odwdzięczę -^___^-