piątek, 18 lipca 2014

Wrocław - jak go nie kochać?

Przybywam dziś w raz z notką prosto z Wrocławia. We wtorek pojechaliśmy tam z Arusiem w celu złożenia papierów na studia. Aruś na uniwersytecie wrocławskim na wydziale geologii, a ja na uniwersytecie przyrodniczym na wydziale biologii i hodowli zwierząt. W podróży spotkaliśmy naszego znajomego. Ogółem przyszłych studentów było tam od cholery! Musieliśmy siedzieć na kole przez całą podróż. Tyłek bolał, nie powiem.
Oczywiście jaki byłby Wrocław bez meneli i rumunów. Najwięcej ich zawsze na dworcu. Chyba jeszcze ani razu nie przeszłam przez dworzec, nie będąc zaczepiona przez któregoś. Pamiętajcie, na dworcu się nie siedzi z dworca się ucieka.

Naff ze swoim elfim uchem - tak, macie niepowtarzalną okazję zobaczyć Naffa z uchem, którego nigdy nie pokazuje. Tak bardzo elf. W drodze powrotnej z uniwerka.

Mój wydział jest iście epicki. Mam fajnego dziekana. Oczywiście jak to bywa u Naffa, musiała coś zrobić źle. Wydrukowała przelew, a nie dowód wpłaty (hej, to ja, nieogarnięty student). Musiałam latać po komputerach i drukarkach. Jednak w końcu jestem tym swoim upragnionym studentem (nie studentką, wolę męską odmianę!). Wiecie? Nigdy nie sądziłam, że pójdę na studia, ale... moje marzenie się spełniło. Jestem szczęśliwa jak nigdy i mam nadzieję, że podołam tej trudnej nauce!
Mój wydział jest w idealnym miejscu. Cichym, spokojnym... nie sądziłam, że istnieją takie miejsca we Wrocku. 
Oczywiście na szynobus się spóźniliśmy, a jakże inaczej. Następny mieliśmy o 21:20, wobec czego postanowiliśmy pozwiedzać stare kąty. Byliśmy w parku, gdzie lata temu poznawaliśmy się z Arusiem. Powspominaliśmy trochę, jacy to kiedyś byliśmy nieśmiali, niewinni i uroczy!

Byliśmy w księgarni. Fajnej księgarni. Niektóre książki, które normalnie kosztują 30 zł, tu kosztowały 5 zł! Nie mogłam uwierzyć, od razu jedną kupiłam! To, co powyżej, to tzw. "randka w ciemno z książką". Świetny pomysł na prezent!
Byliśmy też w sławnej Muffiniarni! Zawsze chciałam tam pójść. Przed wejściem.
Tak wygląda wnętrze. Tak bardzo słodkie!
Przemiły kącik przy oknie!
Książka, którą kupiłam w taniej księgarni. Zapłaciłam za nią tylko 5 zł (zamiast 30 zł w oryginalnej cenie). Może będzie fajna, kto wie? Recenzja mnie zachęciła.
Cudowna muffinka o smaku rafaello. Po prostu... lepszej w życiu nie jadłam! Krem rafaello w bitej śmietanie i w środku! Mmmmm!
Babeczka Arusia. Karmelowo-czekoladowa - równie pyszna jak moja!
Mrożona kawa Arusia. Ja miałam shake o smaku kinder bueno w plastikowym kubku - w życiu lepszego nie piłam! Niebo w gębie, choć... trochę za słodkie niebo!

Już dawno zauważyłam, że czas w dużym mieście upływa za szybko. Sama podróż na Halę Stulecia zajęła nam pół godziny. Dziwnym fartem, trafiliśmy akurat na moment, gdy fontanna zaczęła tryskać w rytm muzyki. W końcu nam się udało! Kupiliśmy zimne piwo z sokiem, wodę i ruszyliśmy potaplać nogi w fontannie.

Taki tam Naff przy fontannie.

Gdyby nie było tak gorąco, mogłabym tam siedzieć całymi godzinami. Naprawdę. Zresztą... na samej fontannie byliśmy ok. 2 godzin. Leżeliśmy, obijaliśmy się, oglądaliśmy ludzi (jakaś para młoda miała przy fontannach sesję!), rozmawialiśmy. Całkiem mile spędzone południe. Nie narzekam na spóźnienie na szynobus, choć przyznaję, że do domu wróciłam totalnie zajechana. 

Zimne piwo z sokiem w gorący, letni dzień, ale że 8 zł za taki kubeczek D:?
Grające widowisko!
A tu grająca fontanna w raz z tęczą! Jak pięknie *__*

Oczywiście w drodze powrotnej nie obyło się bez KFC. Podróż poza kilkoma żulami proszącymi o pieniądze na chleb - i to takimi, którzy byli porządnie ubrani i mieli w kieszeniach telefony oraz ci, którzy byli nachlani w trzy dupy - minęła dobrze. Pod koniec byłam tak wymęczona, że tylko padłam na łóżko i od razu zasnęłam. Już nie mogę się doczekać, kiedy się przeprowadzimy do Wrocka! W sierpniu zaczynamy szukać mieszkania.

15 komentarzy:

  1. Wrocław to zawsze dobry! A najwięcej meneli i rumunów jest latem. Zimą jest troszeczke mniej ale i tak wkurzają nieźle :P Moim zdaniem w Dusznikach Zdrój lepszy jest efekt fontanny z muzyką . Tiaa i żarcie w KFC takie nie dobre xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju czytam tak o tym jedzeniu i piciu i aż mi ślinka cieknie! Mniam! *____*
    A wnętrze tej Muffiniarni jest najcudowniejszym miejscem jakie widziałam *____*
    Szkoda, że mieszkam tak daleko Wrocławia..
    Gratuluję, że jesteś studentem hah :D :*
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluje Marlu Ty mój studencie <3 Te fontanny takie piękne, zakochać się idze! ^^ nic tylko tam faceta zabierać!:D A tą mufiniarnią narobiłaś mi taaaaakiej ochoty *o* omnomnomnom!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ślicznie ;-; no nie no! Obrażam się! Za każdym razem jak tu wchodzę to robię się głodna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah, żule są wszędzie, nie martw się :P Wrocław, iście piękne miasto. Chciałbym kiedyś zwiedzić, tylko jak, jak ja z domu nie wychodzę :P Tyle słodyczy w gębie, zjadłbym sobie muffinkę, lubie muffinki. Restauracja super :D
    Fanie, że życie Ci się układa :D
    Ty się ciesz, że kosmitów nie spotkałaś ;___;

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje zostania studentem! :) Pierwszy raz słyszę ( a raczej widze xD) o taki pomyśle "randka w ciemno z książką" . Szkoda, że u nas nie ma czegoś takiego :D

    Zapraszam: http://ciciaq.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrocław jest naprawdę piękny *.* Dzięki twoim zdjęciom mogę choć trochę zagłębić się w tym pięknym miejscu *_*
    Sierpień coraz bliżej, więc chyba sobie zrobię wycieczkę do Wrocławia :D
    Zdjęcia jak zwykle cudowne. Jasne i ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja żałuję, że nigdy nie byłam we Wrocławiu! Niestety, ale jest po drugiej stronie Polski :/ Ale kiedyś go odwiedzę!

    amcia-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak dawno nie byłam we Wrocławiu, aż tak strasznie na tym dworcu? xD hah
    Ale kusicie tymi muffinkami~ <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz to żałuję jeszcze bardziej, ze nigdy nie byłam we Wrocławiu i zaczynam się poważnie zastanawiać, jakim cudem jeszcze tego pięknego miasta nie odwiedziłam! :)

    Chcę to muffiniarni! <3

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://monika-ludwa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja we Wrocku jeszcze niestety nie byłam :/ do Wawy mam już bliżej, więc kiepsko... A jeśli chodzi o zaczepki, to takich ludzi wszędzie pełno, świat bez nich nie istnieje!
    zazdroszczę bycia w takiej księgarni! i te paczuszki*_*
    muffinki wyglądają serio pysznie, mm :D

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja mam nadzieję za trzy lata ubiegać się o miejsce na Politechnice Wrocławskiej. KONIECZNIE muszę odwiedzić muffiniarnię. Narobiłaś mi smaka. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wrocław jest przepiękny, ale byłam tam tylko raz i nie zdążyłam wiele zwiedzić. Świetne zdjęcia :)
    essence-of-thoughts

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudnie...ale moją uvvagę od razu przyciąga muffiniarnia...jest tam prze słodko....Muszę się kiedyś vvybrać vv podróż do VVrocłavvia., vvydaje się sto razy ciekavvszym miejscem od Kielc! Super że szukasz mieszkanie. Tvvoje notki są jak książka....opovviadasz vvszystko chronologicznie..ciekavve jaki będzie finał, jeśli kiedyś vv ogóle przestaniesz blogovvać (NIGDY).
    Povvodzenia STUDENCIE
    *sory za moje "vv" ale vvłaśnie zepsuł mi się klavvisz haha* XDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Muffinki totalnie mnie zachęciły, uwielbiam *.* Same pyszności piliście i jedliście, zresztą często tu widzę takie, więc nie pierwszy raz ;D Najważniejsze jest jednak udane łożenie papierów i dostanie się na wydział, gratulacje zaczęcia studenctwa XD Żule i menele strasznie irytują, szczególnie tacy nachlani lub którzy wcale nie wydają się forsy potrzebować >.< Pogoda upalna, ale przy takiej fontannie aż chciałoby się długo posiedzieć <3 Nie dziwota, że po takim dniu byłaś wykończona ;D Życzę szczęścia w znalezieniu mieszkania we Wrocku ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za komentarze <3! Na pewno się odwdzięczę -^___^-