sobota, 20 lipca 2013

Zakupy w Niemczech

Ciepły, słoneczny, piękny dzień. Boli mnie tylko fakt, że musiałam wstać o 8, bo jechaliśmy na zakupy do Niemiec. Guben to miejsce, które bardzo często odwiedzałam, gdy byłam mała. Wszystko zaczęło się odkąd skończyłam 2 latka i dostałam swój pierwszy paszport. Oczywiście nie pamiętam tych czasów, ale mama do dziś śmieje się, że gdy byłam mała, stanęłam przed autem i zaczęłam płakać, bo chciałam pieczątkę w paszporcie! Taaak, pamiętne czasy kontroli celnej. Jakieś kilka lat temu ją zniesiono, a więc problem zniknął - jeden z pamiętanych przeze mnie, to chociażby to, że musiałam jeździć przymusowo w foteliku. Te dziecięce lata. Wspomnień z zakupami u Niemców mam naprawdę wiele, a najlepsze jest to, że tamtejsze markety znam lepiej, niż własne miasto...

Naff, jej przepołowiona grzywka i Aruś muszą być!
No i pan Graham (czemu kojarzy mi się ciągle z chlebem?) musi być!
W drodze do Niemiec, za szybą

Ehm, ehm. A teraz ta lepsza, zakupowa część. Zawsze żałowałam, że lubię kupować pierdoły lub niepotrzebne rzeczy albo słodycze, które w ciągu minuty i tak znikają. W głowie mam wspomnienie z mojej 18-nastki, kiedy to wydałam ponad 1000 zł na... no, właśnie tu tkwi problem, bo nie wiem na co. Zaczyna się. No, ale przecież na Krakonie nie można umrzeć z głodu!

Soba. Coś w stylu: Danie w 5 minut, tyle, że z japońską yakisobą. Sos teriyaki i... klasyczny.
Mikado, których w niemieckim Kauflandzie pełno! <<klik>> na dodatek o wiele tańsze, niż w Polsce. Wychodzi ok. 4 zł, a w polskiej Almie kupowałam za 7 zł! Może zacznę sprzedawać? haha
Czy pisałam kiedyś o tym, że mam własny, kolekcjonerski barek? A spróbuje ktoś coś z niego ruszyć, to gołymi rękoma uduszę! Nie lubię pić alkoholu, ale lubię jak ładnie wygląda na półce <3 Poznajcie: wino liczi, śliwkowe i gruszkowe. 

Z innych rzeczy kupiłam to, co zawsze - chipsy i mleko truskawkowe. Mama postanowiła, że kupi jeszcze... sake, bo chce spróbować co to takiego. Ja raz w życiu piłam sake w pseudo japońskim barze i to w dwóch wersjach. Na ciepło i na zimno. Oczywiście nie zaszkodzi wypić i teraz! Przepełnia mnie radość, bo mama poprosiła mnie o zrobienie sushi. Wypadałoby wykorzystać też kalmary z zamrażarki. Szykuje się japońska kolacja!

9 komentarzy:

  1. Aleś się obkupiła :) ja bliżej mam Czechy więc zakupy od czasu do czasu robimy właśnie tam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmmmm ^^ Widzę udane zakupy :))
    Aż musze do Kauflandu pojechać, nigdy jeszcze w Polsce nie spotkałam się z Mikado :*
    http://dream-to-be-somebody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmmm ^ ^ Zazdroszczę! Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę, że zakupy się udały ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To gdzie Ty mieszkasz, że tak blisko Niemiec? :o
    Fajny dzień miałaś, mniam kup mi te ala Pocky xDD
    http://mybeautifuleveryday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam niemieckie słodycze :3 Mieszkasz blisko granicy?
    hhahaha, zacznij sprzedawać Mikado... w sumie... te o zmatku Daim bym z chęcią spróbowała ;)
    A co do zdjęć z cosplayowcami... nie nie dodam ich, jest na nich moja twarz zmęczona po bezsennej nocy i długiej podróży, wolę nie narażać ludzi na ślepotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie tak pojechać sobie na zakupy do Niemiec xD no ale jak się mieszka blisko granicy to nie ma z tym problemu ^^
    Ojej ile smaków pocków, chciałabym spróbować te w białej czekoladzie ^o^

    OdpowiedzUsuń
  8. W Intermarche masz pełno, pełno (no kuwa pełno XD) różnych produktów i półproduktów do japońskiego jedzonka :D a nawet pałeczki za 5 zł XD i zestaw do sushi XD
    I pamiętaj: jak idziesz do Inter zajdź do mnie w odwiedziny :D

    Pozdrawiam Naff ^^
    Spes.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za komentarze <3! Na pewno się odwdzięczę -^___^-