czwartek, 27 czerwca 2013

Dużo, dużo anime!

Witam w notce, która miała być zostawiona na szczególnie krytyczne sytuacje na naffowie (patrz: nie chce mi się pisać). Myślałam, że trochę dłużej utrzyma się w wersjach roboczych, ale no, niestety. Ujrzało światło dzienne. Zapraszam do krótkich recenzji oglądniętych i oglądanych przeze mnie anime!


Amnesia (tłum. Amnezja - łał). Od początku zaciekawiło mnie śliczną kreską, ładnymi bishami, openingiem (no, błagam, w końcu Yanagi Nagi!), wstępem (1-szy odc. był fajny) i... na tym koniec, bo anime jak dla mnie jest beznadziejne. Bezimienna, ułomna dziewczyna bez charakteru, dostaje amnezji i spotyka duszka, którego częściej nie ma, niż jest, a jak jest, to denerwuje ludzi swoim: "O nie, on to zaraz zrobi!", "Co on planuje?!", "Uciekaj, uciekaj! Aaa!". Mniej więcej po każdym odcinku bezimienna mdleje, albo się topi, albo nie wiadomo co jej się dzieje i jest w nowym świecie z jakimś nowym chłopakiem. To ma wzięcie, to bezwyrazowe dziewczyńsko, które powtarza ciągle: "Eto?", "Ano...", "Arigato", "Gomenasai" itd. itp. Dopiero pod koniec ta mieszanka się wyjaśnia. Może nawet chwilami potrafi wciągnąć, ale i tak wszystko psuje główna bohaterka.


Hentai Ouji to warawanai Neko (tłum. zboczony książę i kamienny kot). Anime ecchi, o czym mówi sam przydomek "zboczony", określający głównego bohatera. Dosyć... fajne anime. Mamy zboczonego chłopa z haremem pełnym dziewczyn, jak to zawsze bywa, no i coś nowego, bo mamy też kamiennego kota, który spełnia życzenia! Opening i ending są wkurzające i przesłodzone, kreska słodziutka, postacie nie są jakimś objawieniem, ale za to fabuła jest ciekawa. Nie raz można się pośmiać i nikt się tu zbytnio nie podnieci, bo większość podtekstów jest słownych. Mniej latających cycków, więcej komedii i rozmów. Polecam!


Bokura ga Ita (tłum. Tutaj byliśmy). Dobry romans z marną kreską. Tła są tak ubogie, że można by rzec, iż świat bohaterów jest zazwyczaj różowy i w gwiazdki. Postacie też nie są jakieś szczególne pod względem kreski. Często brakuje im... oczu, chyba, że wyciągają gałki i chowają je na jedną klatkę do plecaka. Miny mają takie same (takie zaprogramowane robokopy), a główni bohaterowie wyglądają jak bliźniacy. Mimo tego, anime jest lekkie, przyjemne i w cudowny sposób pokazuje miłość młodych ludzi i ich problemy, poczynając od wyznania miłości, a kończąc, a może nawet i nie, na seksie. Nieskomplikowane, ale wciągające!

Sayonara zetsubou sensei! (tłum. żegnaj, zrozpaczony nauczycielu). Anime jest naprawdę klimatyczne. Dla mnie, to czysta parodia życia z wielką dozą czarnego humoru, który uwielbiam. Pewnego dnia wesoła, acz dziwna optymistka, spotyka powieszonego na drzewie mężczyznę. Szybko okazuje się, że ten samobójca to nauczyciel, któremu nawet imię krzyczy prosto w twarz, że jest beznadziejny. Zaczyna się. Perypetie uczennicy, nauczyciela i reszty klasy. Wszystko toczy się wokół ciągłych, samobójczych prób nauczyciela i komediowych chwil, kiedy aż masz ochotę sikać ze śmiechu. Anime pokazuje kontrast, między pesymistami, a optymistami. Polecam z całego serca!


Ano Hi Mita Hana no Namae o Bokutachi wa Mada Shiranai, w skrócie: Ano Hana (tłum. kwiat, który widzieliśmy tamtego dnia). Naff się pyta, dlaczego tytuł tego anime jest aż tak super, strasznie, okropnie, nienormalnie, niesamowicie, no kurde zawaliście długi. To dla mnie jedyna wada. Kolejne, klimatyczne anime. Mamy grupkę znajomych, która niegdyś była bardzo zgrana. Wystarczyło jednak, że jedna z nich umarła i... grupki nie ma, a wszyscy mają siebie nawzajem gdzieś. Ta umarła osóbka, wraca kilka lat później jako... duch, który objawia się tylko głównemu bohaterowi. No, dziwne, że wygląda na kilka lat starszą. Czyżby duchy też rosły? Mniejsza. Menma, bo tak ją zwali przyjaciele, powraca, aby spełnić swoje życzenie. Odejdzie dopiero, gdy je spełni, ale, ale... problem tkwi w tym, że nie wie jakie to marzenie! Główny bohater za jej namówieniem,będzie próbował zwołać grupę przyjaciół, aby pomogli Menmie odejść w spokoju. Chyba jedno z lepszych wśród tych, o których piszę w tej notce. Niesamowicie wciąga już w pierwszych minutach odcinka! Wzruszające, pełne dramtyzmu, ale i komizmu! Polecam!


Love Live! School Idol Project (tłum. Proszę, nie każcie mi tłumaczyć tak beznadziejnego tytułu...), czyli anime z serii: cześć, jesteśmy słodkimi dziewczynkami, nie wiadomo skąd umiemy śpiewać i zrobimy z siebie idolki szkolne, bo nasza szkoła poupada i trzeba ją rozsławić! Łiiii! Wszyscy się cieszą. Kreska jakaś taka słodziachna i tęczowa. Piosenki typowo przesłodzone, o niczym. Fabuła... dobra, nie oglądałam za wiele odcinków, ale już mnie odepchnęła. Podziękujemy.

W najbliższych planach, wszystko to, co zaproponuje mi Aruś - moje guru od anime, które obejrzało dwa i pół razy więcej odc. anime, niż ja. Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. Huhu ale sie Naff rozpisal :D

    Pozdrawiam cieplutko z Londynu :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedynie SZS do czegoś się nadaje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano Hana to jedyne anime jakie z nam z tej całej listy :) Na końcu płakałam jak głupia ;----; Ogólnie to jest wgl chyba jedyne anime, które obejrzałam, więc za bardzo się na tym nie znam :3
    Tak ciepło mnie powitałaś, że do tej pory się uśmiecham! *.* Jesteś kochana!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem jedynie Ano Hana daje radę na jakimś poziomie konkretnym ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za komentarze <3! Na pewno się odwdzięczę -^___^-